Posty

Ograniczenia. A któż ich nie ma? Tylko co z nimi zrobić?

Obraz
„Musisz poznać swoje ograniczenia, żeby je przezwyciężyć”. Erin Morgenstern Spróbujmy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: czym są ograniczenia? Pytanie to może się wydawać dziwnym, bo teoretycznie każdy zna na nie odpowiedź. Pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to niemożność zrobienia czegoś, brak zgody z czyjejś strony na robienie tego, na co mamy ochotę. Dla ogółu społeczeństwa ograniczenia to prawa, nakazy i zakazy, które nie tylko mają być gwarancją naszego dobrego życia, ale mogą być też powodem do manipulowania nami. To w pewien sposób pozbawienie nas poczucia wolności. Jeżeli jednak mówi się o ograniczeniach, to zazwyczaj w kontekście tego, że są one nam narzucane przez kogoś innego. Mało kto jednak stwierdzi, że bardzo dużo ograniczeń w naszym życiu pochodzi nie ze strony kogoś innego, ale z naszego wnętrza. To my uszczuplamy częstokroć swoje szanse na zrobienie czegoś dobrego dla nas. Ograniczamy się przede wszystkim myśleniem i sposobem, w jaki podejmujemy decyz...

Anoreksja u dzieci - historia z życia mojej rodziny

Obraz
Pomyślicie sobie, też wybrała sobie temat tuż przed świętami. Właśnie dlatego w tym czasie, bo można wiele zaobserwować u dzieci.  Chcę z Wami podzielić się tym, jak moi najbliżsi a dokładniej moja siostra musieli zmierzyć się z tym, że ich córka - 10 lat wpadła w anoreksję. Niesamowicie trudny czas dla całej naszej rodziny. Strach, lęk, że może jej się coś stać. Poczucie winy u rodziców Blanki, tak niepotrzebne, bo problem tkwił w czym innym.  A zaczęło się tak niewinnie. Od niejedzenia słodyczy, później coraz więcej potraw odstawiała, aż do postanowienia, że nie będzie nawet pić. Następnie agresja słowna Blanki wobec rodziców, rodziny, jej młodszej siostry spowodowana m.in.niekontrolowaniem swoich emocji i swojego ciała.Wyglądała jak dziecko z Oświęcimia. Bardzo często wstydzimy się przyznać przed innymi, że mamy problem w rodzinie, z którym sobie nie radzimy. Anoreksja w tym wieku, tzn. u dziecka TO NIE JEST ODCHUDZANIE SIĘ!!! Wiecie co było w tym najgorsze? Fakt, ...

Być dla Was !!!

Obraz
„Naród jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą. Bogaty każdym.” Św. Jan Paweł II Dwutygodniowy turnus w naszym Domu, na początku lipca to jest to, na co czekam każdego roku. Wtedy przyjeżdża do nas młodzież i Dom wypełniony jest radością, energią stosowną do tego wieku. A teraz odpoczywam i zdecydowałam się napisać kilka słów o tym, czego sama doświadczyłam będąc z Wami. Przede wszystkim chcę powiedzieć, że młodzież jest super !!! Możecie mówić co chcecie. Myślę, że trzeba po prostu znaleźć z nimi wspólny język, trzeba pokazać im, że się jest dla nich a wtedy oni naprawdę potrafią zaufać i można z nimi wiele zdziałać. Przez te dwa tygodnie mieliśmy okazję nie tylko pobyć razem, ale też pogłębić naszą relację z Bogiem, spotkać wielu ciekawych ludzi, zbliżyć się do siebie, bardziej poznać siebie nawzajem. Niektórzy byli po raz pierwszy, inni po raz n-ty, ale każdy z nas był dla drugiego darem od Boga. Spotkaliśmy się z wieloma osobami i były to bar...

Szanujmy się!!!

Obraz
„Ewa Apraksin Historia jednego parasola. Dziś padał deszcz. Stoję na przystanku. Podjeżdża autobus. Składam swój tęczowy parasol i wsiadam. Kasuję bilet. Obok n a siedzeniu siedzi starszy pan i pyta mnie: -Nie wstyd pani? -A dlaczego ma być mi wstyd? -Chodzi pani z tym pedalskim parasolem. -Pedalskim? Dlaczego pan tak myśli? -Bo tęczowy pedalski. -Posłucha mnie pan, opowiem panu historię tego parasola. Pięć lat temu zachorowałam na nowotwór. Pożegnałam się z mężem, dziećmi. Wiedziałam, że odchodzę. Ale los był dla mnie łaskawy. Przeżyłam. Była jesień, gdy wyszłam ze szpitala. Moje dzieci kupiły mi prezent. Tęczową parasolkę. Bym nigdy nie zapomniała, że życie jest piękne. Że zawsze po burzy wychodzi słońce. I dziś, kiedy pada deszcz a ja otwieram swój tęczowy parasol myślę o tym, że życie jest piękne. Strasznie mi pana żal, że panu tęcza kojarzy się jedynie z homoseksualizmem. Ale widać głodnemu chleb na myśli.” Zaczynam od tej historii, bo dziś chyba już ...

Wojownicy do końca

Obraz
„Jest dobrze. Mama się śmieje, że to moje ulubione powiedzonko: „jest dobrze”. Kto mnie pyta, jak się czuję, zawsze słyszy, że dobrze. Bo ja się naprawdę dobrze czuję. A kiedy czułem się rzeczywiście źle, to był ze mną mały kontakt, więc powiedzieć nie mogłem.” Mały racjonalista a może chłopiec, który nie traci nadziei i radości z tego powodu, że żyje? Chcę Was zachęcić do sięgnięcia po książkę „Kochają mnie jak szaleni. Prawdziwa historia Jureczka”, którą napisała Brygida Grysiak. Myślę, że każdy z Was znajdzie w niej coś dla siebie a przede wszystkim może odkryć na nowo wiarę w cuda. Cuda, które dokonują się na naszych oczach a my tak często nie potrafimy ich dostrzec lub nie chcemy ich dostrzegać. Autorka w genialny sposób opowiada nam autentyczną historię Jureczka, 5-letniego chłopca. Postanowiła przyjrzeć się tej historii oczyma dziecka. Dlaczego? Jak sama pisze we wstępie: „ Bo może zobaczy więcej, zrozumie więcej” . Chociaż kilka słów dalej dodaje, że przecież „ rozumieć ...

Pamiętnik chorej dziewczynki

Obraz
„Wszystkim tym, którzy towarzyszyli małym, ale wielkim krzyżom. Nieść krzyż i nie kochać go, to niedorzeczność. Bywa, że zaczyna się go kochać dopiero wtedy, gdy przestał już nim być. To też jest łaska”.  (Gilda i „Uberto”; 2 sierpnia 1995 r., w Święto Matki Bożej Anielskiej) Tą dedykacją rozpoczyna się historia, a raczej pamiętnik mamy Gildy Mori, która spisała swoje przeżycia z tych kilkunastu miesięcy życia swojej córeczki – Marii Manueli. Kieruje je bezpośrednio do swojej córki. Mamy wrażenie, jakby mama pisała listy do swojego dziecka, które przeczyta je, kiedy dorośnie. Jednak rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Czym było dla niej takie pisanie pamiętnika? Pewnego rodzaju ujściem cierpienia. Nie chcąc zmarnować tego wszystkiego, co przeżyła w tamtym czasie postanowiła opublikować te wspomnienia, dołączając niektóre listy Uberto Mori, ojca Manueli, którego proces beatyfikacyjny aktualnie jest w toku. Z jego listów możemy wyczytać, jak głębokim duchowo a jednocześn...

Święto radości już za nami

Obraz
„ Wszystkie dzieci nasze są...” kiedyś śpiewała taką piosenkę Majka Jeżowska. Któż jej nie zna? Za nami weekend, w którym dzieci miały swój Dzień. Ile radości! Ile zabaw! Nagród! W sobotę 1 czerwca wracałam znad morza i przejeżdżając przez różne miasta i wsie mogłam zobaczyć jak w wielu miejscach odbywały się różnorakie festyny, pikniki z tej okazji. Ile było widać uśmiechniętych dzieci... Nie oszukujmy się, każdy z nas w ten dzień czuł się radosny. Przecież każdy z nas jest dzieckiem i ma w sobie dziecko. A radość tych najmłodszych jest najlepszym powodem do tego, by cieszyć się razem z nimi. W naszym mieście, niestety, 1.06 nic się nie działo, bo Burmistrz zorganizował obchody Dnia Dziecka dzień później, czyli w niedzielę. Może by nie było w tym nic dziwnego, ale tak naprawdę wszyscy mieszkańcy Chocianowa wiedzą, że od 16 lat, pierwsza niedziela czerwca należy do Dnia Dziecka organizowanego przez Norberta Piotrowskiego. W tym roku nasze dzieci miały okazję w ciągu jednego d...